W ostatnich trzech dziesiątkach lat przeszliśmy i przechodzimy okres transformacji. Szybkie tempo przemian współczesnego świata, kształtujące nowe, wyraźnie odmienne od poprzednich, relacje międzyludzkie – wygenerowane przez postęp cywilizacyjny, stale postępujący chaos aksjologiczny, tendencja do uzyskiwania błyskotliwych, szybkich efektów i osiągnięć, a także do oceniania wszystkich i za wszystko – wymuszają swoistą „rewizję” poglądów na rolę nauczyciela,  a także wpływają na cały proces kształcenia nauczycieli.  W szczególności dotyczy to obszarów odpowiedzialności nauczycielskiej w kontekście wolności człowieka, w tym również jego edukacji. Ponadto zmiana ładu społecznego, stylu życia, ról społecznych, sytuacji we współczesnych rodzinach, zmusza do dokonania zmiany  w stylu pracy nauczyciela, zmiany jego postawy oraz zadań przed nim stojących.

Współczesna edukacja ma oświetlać trzy podstawowe wymiary życia – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość (a nie tak, jak to było dotychczas tylko przeszłość i teraźniejszość). Historia daje człowiekowi poczucie tożsamości, ale też – rozwoju, ewolucji, zmiany. Teraźniejszość wiąże się z rozumieniem samych siebie („tu i teraz”), tego, co jest wokół nas. Przyszłość natomiast to wymagania, by przygotować się i umieć funkcjonować jutro, pojutrze, w rodzącej się nowej cywilizacji, w nowym powstającym społeczeństwie informacyjnym. Na edukację promującą innowacje alternatywne  i antycypacyjne. Owa zmiana jest, zdaniem wielu a nie tylko moim, przyczyną „zagubienia” nauczycieli.

Mamy wrażenie, że nauczyciele szkolni i akademiccy kształcący przyszłych nauczycieli( i nie tylko) „utknęli” gdzieś „pomiędzy” i nie bardzo potrafią sami zdefiniować własne położenie, oczekiwania, powinności. Ten problem z samookreśleniem nauczycieli rodzi kolejne, które dodatkowo potęgują niepewność nauczycieli, ich obawy, niemoc a także bierność. Nauczyciele w obecnej sytuacji:

  • przeżywają dysproporcje między oczekiwaniami, nadziejami wygenerowanymi przez

transformację i reformę oświatową a możliwościami ich realizacji,

  • nie bardzo wiedzą, jak skorzystać z prawa manifestowania własnych poglądów

i  postaw, ich obrony,

  • nie potrafią wykorzystać otwarcia na inicjatywę w sferze decyzji o programach,
  • gubią się w urzeczywistnianiu idei podmiotowości,
  • nie potrafią przeciwdziałać postępującej pauperyzacji zawodu,
  • odczuwają zagrożenia przed „prawami rynku” – bezrobociem, ograniczaniem

zatrudnienia,   nieliczenia się z kwalifikacjami, koniecznością ustawicznego

doskonalenia się za własne środki,

  • czują się niedoinformowani, co do nowych oczekiwań i wymagań, a przez to ich

działania noszą często znamię intuicyjności.

Te i zapewne wiele innych jeszcze zjawisk, wywołuje narastanie problemów na linii nauczyciel – uczeń. Ten ostatni niekoniecznie musi rozumieć powody złego samopoczucia, frustracji i zagrożeń nauczyciela. Według mnie zawód nauczyciela powinien być świadomym wyborem każdego, kto się na niego zdecyduje. To musi być swoiste powołanie, a nie przypadek, przez który dana osoba po czasie spostrzega, że pracuje w szkole, jest nauczycielem jednak nie bardzo wie, dlaczego. Współczesny kontekst społeczno-kulturowy wydaje się niekorzystny dla szeroko rozumianego wychowania. Świadczą o tym: kryzys rodziny, spadek autorytetów, źle rozumiana wolność, zagubienie etosu zawodowego w wielu profesjach, brak pełnej troski o własną tożsamość, uzależnienie płynące także ze strony mass mediów, postmodernistyczne „rozmywanie” wartości, norm oraz zasad, mimo ich uniwersalnego  i ponadczasowego charakteru, a także kategoryczne zrywanie z dziedzictwem kulturowym. Zjawiska te wywierają wpływ także na nauczycieli.

Na przestrzeni XX wieku model osobowości nauczyciela-wychowawcy ulega szeregowi niekorzystnych przeobrażeń, mimo że przez wieki był pieczołowicie kultywowany. Przed nauczycielem stoi więc odpowiedzialne zadanie, by kontynuować najwznioślejsze aspekty powołania. Nauczyciel to osoba posiadająca wiedzę i umiejętności, które przekazuje innym. Jego zadaniem jest nie tylko nauczanie, ale także wychowywanie młodych pokoleń – wpojenie im wartości moralnych, pomoc w pokierowaniu na właściwą ścieżkę życiową oraz bycie dla nich punktem oparcia.

W dawnych czasach pojęcie nauczyciel odpowiadało ściśle pojęciu mistrz. Dzisiaj mistrz to postać, która jest niekwestionowanym autorytetem w danej dziedzinie, odznaczającym się przy tym nieskazitelną postawą i dobrym charakterem. Powołanie człowieka najczęściej kojarzy nam się z powołaniem do stanu duchownego. Jednak coraz częściej dziś mówi się o powołaniu człowieka do pewnych zawodów, a więc powołaniu odnoszącym się do sfery życia zawodowego. Radosne podejście do nauczania będzie charakteryzować tego, który chce i lubi uczyć. Nie powinien podejmować się pracy z dziećmi i młodzieżą ten, komu przebywanie z młodymi nie przynosi satysfakcji. Warto również wspomnieć, że uczenie jest do pewnego stopnia sztuką. Tak jak w innych dziedzinach twórczości ludzkiej, tak i tu mogą działać różnego stopnia artyści: geniusze, mistrzowie, ale niestety także i powielacze. Aby nauczyciel był artystą wysokiej klasy, powinien wsłuchiwać się w propozycje swoich uczniów. W wielu publikacjach spotykam się z krytyką nauczycieli, szczególnie nauczycieli młodego pokolenia, którzy traktują szkołę jak zwykły zakład pracy. Zarzuca się im, że idą do zawodu bez powołania, a swoje obowiązki wykonują byle jak, by zrobić swoje, szybko iść do domu i nie przejmować się problemami. Moim zdaniem dobry nauczyciel to przede wszystkim człowiek kochający innych ludzi. Jeżeli będzie on patrzył na uczniów przez pryzmat dobrze rozumianej miłości, zawsze będzie miał na uwadze ich dobro. Prawdziwa miłość ukazuje się w realizacji czyli praktyce wówczas, gdy daną czynność, dane zadanie wykonujemy z wewnętrznego przekonania. Nauczyciel powinien traktować miłość jako pozytywną, emocjonalną postawę wobec ludzi i świata, jako uczucie wyższe moralnie   i społecznie i właśnie z takiej perspektywy winien spoglądać na każdego ucznia jako jednostkę i wszystkich razem jako grupę. Czy jesteśmy w stanie wykształcić takich pedagogów? Jestem zdania, że nie jest to sprawa prosta, ale jest to możliwe. Musimy tylko umieć wyzwolić się   z głęboko tkwiących w nas metafor – stereotypów, które przyrównują relacje nauczyciela i ucznia do rzeźbiarza i gliny, mistrza i naśladowcy, ogrodnika i rośliny. Nauczyciel realista Sam termin realista (ś.łc. realis ‘rzeczywisty’ od łc. res ‘rzecz; stan’), to osoba trzeźwo patrząca na świat, konfrontująca swoje zamierzenia i działania z realną rzeczywistością.

Istotnym czynnikiem w ocenie konkretnej sytuacji są aktualne uwarunkowania. Nauczyciel żyjący w określonych warunkach musi oceniać możliwości realizacyjne swego działania w sposób realistyczny. Roztropność nakazuje mu, aby patrzył na owe uwarunkowania w sposób realny i autentyczny. Mówiąc o nauczycielu realiście mamy na uwadze taki typ nauczyciela, który realistycznie i integralnie rozumie wychowanka a zarazem uwzględnia wszystkie czynniki uczestniczące w danym zdarzeniu czy sytuacji. Nauczyciel realista jest świadomy tego, że wychowywać – to pomagać wychowankowi, by coraz precyzyjniej rozumiał i coraz dojrzalej kochał siebie i innych ludzi. Ponadto nauczyciel realista wskazuje optymalną a zarazem realną drogę życia – drogę miłości i prawdy, wolności i odpowiedzialności. W dobie techniki, nowoczesnych rozwiązań ale i uwarunkowań, istotnym jest aby w sposób rzeczywisty, realny, obiektywny oceniać wszelkie sytuacje wychowawcze i kształceniowe ucznia. Takie całościowe a zarazem krytyczne spojrzenie na sytuację i uwzględnienie wszelkich pozytywnych i negatywnych czynników wskazuje iż nauczyciel jest człowiekiem dojrzałym, odpowiedzialnym. Nauczyciel edukator – zawód, specjalizacja czy zagubiony paradygmat  w systemie doskonalenia nauczycieli? Pojęcie edukatora jako specjalisty od kształcenia osób dorosłych upowszechniło się dość późno. Każdy nauczyciel, niezależnie od pełnionej funkcji w szkole jest a przynajmniej winien być edukatorem. Bycie edukatorem może mieć wymiar pozytywny i negatywny. Ponadto należy pamiętać, że płaszczyzny oddziaływania edukatora obejmują nie tylko uczniów, lecz innych nauczycieli, rodziców, osób współpracujących                z nauczycielem.

Edukacja regionalna we współczesnej szkole staje się jednym z ważniejszych zadań dydaktycznych zarówno w dziedzinie przekazywania wiedzy, jak też w aspekcie wychowawczym. Do najważniejszych obszarów oddziaływania należą uczniowie. Jest to podstawowy i główny obszar edukowania nauczyciela. W samej istocie rzeczy, nauczyciel   z racji swej funkcji jest edukatorem dla dzieci i młodzieży. Zapewne w historii szkolnictwa kwestia ta miała wiele do życzenia.

W czasach obecnych sytuacja uległa znacznej poprawie. Cywilizacja postępu w wielu obszarach zmieniła jakość myślenia i podejścia do ucznia. Oceniając tę kwestie w ujęciu teraźniejszym, można wysunąć jeszcze wiele uwag i zastrzeżeń w tym temacie. Edukator w przyszłości musi nauczyć się zamieniać tradycyjne, nudne, przegadywane zajęcia w spotkania szczególne, doniosłe, osobliwie ważne. Przyszli wychowawcy powinni zachęcać młodzież i dzieci do samodzielnego, bez przymusowego kształcenia zajęciami poruszającymi, czasem smutnymi, ekscytującymi, ale odczuwanymi jako nietuzinkowe, piękne. Nauczyciel powinien umieć wyczarować, zwłaszcza w języku obcym, który nie jest przecież łatwy do przyswojenia, zajęcia interesujące, zabawne, będące swoistą przygodą dla uczniów, w bardziej strawnej, łatwiejszej formie.

Ten kreator ludzkich osobowości, jakim właściwie jest nauczyciel powinien wiedzieć jak ową wiedzę zaprezentować, czy zaoferować zamiast przekazać, podać przelać, wyuczyć. Nauczyciel to osoba, która da prawidłowe przygotowanie uczniów do życia w nowym świecie. Nauka to nie tylko nauczanie przedmiotu, ale to nauczanie pewności siebie, współzawodnictwa, kreatywności, myślenia i umiejętności samodzielnego uczenia się i używania materiałów naukowych. W dobie szybkiego rozwoju są to niezbędne umiejętności. Dobry nauczyciel to dla ucznia dobry start w życie. Nie starajmy się na siłę stać postaciami na miarę XXI wieku. Starajmy się jak najlepiej przekazać wiedzę, którą posiadamy młodemu pokoleniu. Byśmy mieli satysfakcję z tego, co robimy. Byśmy byli pewni tego, że zrobiliśmy wszystko, co  w naszej mocy. Rola nauczyciela zmieniła się znacznie w ciągu ostatnich kilkunastu latach. Nauczyciel nie ma być jedynie edukatorem, a więc m.in. tym, który naucza, przekazuje wiedzę, ocenia postęp, jaki uczniowie robią, ale również ma w każdej chwili służyć swoją pomocą, ma wzbudzać entuzjazm do nauki, ma uczestniczyć w procesie uczenia a nie tylko nauczania, ma być źródłem pomysłów, z których uczniowie mogą czerpać, a co najważniejsze, ma mobilizować uczniów do samodzielnej pracy nad materiałem. Nauczyciel nie będzie tylko  i wyłącznie osobą, która uczy danego przedmiotu i próbuje wypełnić umysły uczniów suchymi faktami. Koniec z wkuwaniem! To właśnie on pokaże, jak naukę zdobytą w czasie lekcji wykorzystać w prawdziwym życiu. Jego misją do spełnienia będzie zmazania niechlubnego przekonania, że szkoła nie potrafi przygotować uczniów do życia. Rola nauczyciela, który stara się układać z uczniami i rodzicami relacje demokratyczne jest dość trudna w realizacji, bowiem to właśnie na nauczycielu spoczywa ogromny obowiązek rozpoczęcia, ukierunkowania, prowadzenia i dbania o to, by owe relacje, stosunki przebiegały prawidłowo. Cóż to znaczy? Przede wszystkim należy podzielić całą odpowiedzialność za edukację na trzy części, między wszystkie podmioty – w demokracji bowiem każdy jest odpowiedzialny za własne czyny  i słowa, a także za osiągane efekty, nikt też z tej odpowiedzialności nie może być zwolniony. Nie może być bowiem tak, że cała odpowiedzialność spoczywa na osobie nauczyciela.

A tak, niestety, bardzo często się dzieje. W nie mniejszym stopniu za własną edukację ponosi odpowiedzialność dziecko, a ściślej ową odpowiedzialność ponosi za swe czyny i za rezultat własnego działania. „Dziecko ponosi odpowiedzialność za swoją aktywność, a w konsekwencji za własny rozwój. Nie jest jednak zdolne do uświadomienia sobie tego faktu”. W tym miejscu konieczna staje się pomoc nauczyciela w przyjmowaniu na siebie wyzwań, w odrzucaniu presji, przymusu, schematu. Dorosły ponosi wówczas odpowiedzialność za ukierunkowanie, rozwinięcie, może zmianę działania dziecka. Odpowiedzialność za edukację dziecka ponoszą również rodzice. Włączanie ich w działania nauczyciela, przyznawania prawa do podejmowania decyzji, dokonywania wyborów, czyli mówiąc krótko, danie im możliwości współdziałania, współdecydowania – zaktywizuje rodziców i skłoni do współpracy  z nauczycielem – współpracy autentycznej, na zasadach partnerskich, bowiem zarówno nauczyciel, jak i rodzice mają jeden cel – optymalny rozwój dziecka. Doskonały dydaktyk – przekazujący wiedzę, rozwijający i doskonalący umiejętności dzieci, ale i swoje. Nie może jednak czynić tego w tradycyjny, podający sposób. Musi poszukiwać, wątpić – pozwolić by to uczniowie dochodzili do wyniku, wniosku, odpowiedzi. Nauczyciel wychowawca ‘Paidagogos’ w języku greckim oznacza człowieka, który prowadzi, uczy, wskazuje. Od tego słowa należy czerpać wszelki sens bycia owym prowadzącym, gdyż, jak powiedział Konfucjusz, wychowawca, to ktoś taki, ‘kto daje wędkę, a nie złowione ryby’ (…) Od nauczyciela natomiast czas ten (XXI wieku) wymaga nieprawdopodobnego wysiłku mającego na celu wychowanie zdrowych emocjonalnie i duchowo młodych ludzi w mało sprzyjających okolicznościach zewnętrznych. Będzie w obowiązku pokazać, iż technika jest tylko jednym ze środków zdobywania informacji, a sama w sobie nie stanowi żadnej wartości. Wszystko to brzmi może trochę przesadnie, jednak sądzę, że jest realnym zagrożeniem, jakie niesie za sobą XXI wiek. W nowym kształceniu nauczycieli pamiętać należy maksymę J. Dewey’a, że „w swoim działaniu pedagog jest nauczycielem, a uczeń nie wiedząc o tym, jest pedagogiem”. Zakres wiedzy nauczyciela i ucznia bywa często w znacznym stopniu podobny, dlatego tak istotne jest, by samo poznawanie przestało być przekazem wiedzy z jednej strony, stając się raczej formą wzajemnego przekazu i uzupełniania się. Funkcja wychowawcza zdaje się być priorytetową w pracy nauczyciela. By jednak nauczyciel mógł pozytywnie oddziaływać wychowawczo na uczniów musi umieć budować, w optymalny sposób, swoje z nimi relacje. W relacjach wychowawczych między wychowawcą a wychowankiem wyróżnić można następujące modele:

  • Model I – nauczyciel w pozycji nadrzędnej wobec ucznia,
  • Model II – nadrzędna pozycja dziecka w relacji z wychowawcą,
  • Model III – nauczyciel i uczeń w pozycjach równorzędnych,
  • Model IV – wychowawca współdziałający z wychowankiem.

Najbardziej pożądanym z owych modeli jest model IV oparty na współdziałaniu. Model ten charakteryzują przede wszystkim demokratyczne relacje między uczestnikami procesu edukacji. Demokratyczny styl pracy może bowiem, moim zdaniem, stanowić „złoty środek” między dwoma skrajnymi stylami: autorytarnym a liberalnym. Style te niosą za sobą ogromne niebezpieczeństwo. Z jednej strony mamy autorytaryzm, w którym nauczyciel podporządkowuje sobie uczniów, wymaga ich bezwzględnego posłuszeństwa. Z drugiej liberalizm, który opiera się na niczym nie krępowanej wolności dziecka, które samo decyduje o sobie, neguje zdanie dorosłych i kontestuje wszelkie autorytety. Demokratyczny styl wychowania wprowadza tu tak niezbędną równowagę. Jest optymalnym połączeniem wolności z koniecznymi dyrektywami postępowania w formie norm i zasad. Teraz, jak chyba nigdy przedtem, potrzebny jest dobry wychowawca, którym ma być każdy nauczyciel mający kontakt z dzieckiem, a nie tylko ten jeden do tego wyznaczony. Padają systemy wartości, problemy dzieci i młodzieży stają się coraz bardziej złożone i trudne. Tu nauczyciel – przyjaciel (nie „kumpel”) – będąc autorytetem może zrobić wiele dobrego, jeśli tylko wykaże się empatią, wrażliwością, wyrozumiałością, a przede wszystkim chęcią pomocy. Istotnym jest fakt, aby każdy nauczyciel był zdecydowany i pewny tego, co chce robić. Do swojej pracy trzeba mieć przede wszystkim wielką chęć, a może bardziej jeszcze „serce”. Trzeba rozumieć młodych, jeżeli się chce pracować między nimi, z nimi i dla nich. Jeżeli takie uczucie jest nam obce, zawsze można naprawiać samochody, choć i one mają podobno duszę. Myślę, że kiedy się to zrozumie, wszelkie inne kwestie znajdą swe uzasadnienie.

Funkcje interdyscyplinarne nauczycieli
Przejdź do paska narzędzi